Leżałam na wygodnym materacu,
wpatrując się w sufit. Dzień się już dawno zaczął, było parę minut po
jedenastej. Z korytarza dochodziły różne głosy. Niektóre były niesamowicie
głośnie, inne przyciszone, ale nie miałam prawa narzekać. Nie byłam u siebie. Przeciągnęłam
się parę razy i pod poduszka poczułam wibracje telefonu. Chwyciłam za komórkę i
spojrzałam kto to. Momentalnie obleciał mnie niesamowity strach, ponownie byłam
przerażona. Wiedziałam, że tak szybko nie uwolnię się od Gingera i przeszłości.
Nie odebrałam. Nie byłam w stanie.
Odłożyłam telefon z powrotem pod
poduszkę i wstałam, by móc się ubrać i wybłagać kubek kawy. Miałam nadzieję, że
moje tatuaże nie zniechęcą Grześka do mojej osoby, dlatego by tego uniknąć
zarzuciłam jeszcze bluzę. Włosy przeczesałam palcami, uchyliłam okno, by
wpuścić trochę świeżego powietrza i poszłam w stronę kuchni.
Stanęłam przy przejściu łączącym
kuchnię z przedpokojem. Słyszałam, że Zengi nie jest sam. Rozpoznałam tam też
głos wczorajszego gościa, Przemka i był z nimi ktoś jeszcze. Przetarłam zaspane
oczy i weszłam tam, przerywając rozmowę.
-
Cześć śpiochu. – Powitał mnie Zengota. – Właśnie miałem iść sprawdzić, czy
jeszcze żyjesz, bo długo spałaś.
-
Długo? Zawsze tyle śpię. – Odpowiedziałam z uśmiechem. – Mogę liczyć na kawę?
-
Jasne. – Posłał mi kolejny uśmiech i ustawił ekspres do kawy.
-
Laura, to jest mój brat, Piotrek. – Powiedział Przemek i wskazał dłonią na
chłopaka siedzącego odwróconego do mnie plecami.
Zrobiło mi się słabo. Jakby nagle ktoś mi zabrał nogi i
wrzucił do karuzeli. Młodszy z braci Pawlickich był jednym z najlepszych kumpli
Kacpra. Teraz już byłam pewna, że Kacper dowie się o moim obecnym adresie.
- Znam Cię.
– Powiedział Piotrek gdy odwrócił się w moją stronę. – Byłaś dziewczyną
Gomólskiego.
- Tak, to
prawda. – Starałam się zapanować nad emocjami, ale przychodziło mi to z trudem.
- Szkoda,
że się rozstaliście. Kacper bardzo się cieszył, jak z Tobą był.
- Jakbyś
traktował swoją dziewczynę jak lalkę z seks-shopu to też byś się cieszył. –
Burknęłam pod nosem i zajęłam miejsce obok Przemka.
- Dlaczego
jak lalkę? – Zainteresował się Grzesiek, który najwyraźniej usłyszał to co
powiedziałam. Podał mi biały kubek, a ja wzięłam go w drżące dłonie.
- Bo
przecież Wam facetom zależy tylko na jednym. Innym trochę bardziej, innym
mniej, ale priorytetem w związku jest dla Was seks, nie oszukujmy się. –
Zamoczyłam usta w kofeinowym napoju i zza kubka spoglądałam na chłopców.
- Nie dla
każdego, nie przesadzaj. – Oburzył się Grzesiek.
- Mówię jak
jest, serio. – Trzymałam się swojej teorii. – Ale podając konkretny przykład,
to dla Kacpra to było najważniejsze.
- Nie
wnikajmy w szczegóły, okej? – Zapytał zniesmaczony Piotrek. – Ja tylko
powiedziałem, że mój kumpel był z Tobą szczęśliwy, a Ty zaraz wywód robisz.
- Ale
powiedziałam Ci konkretnie dlaczego był szczęśliwy, więc nie rozumiem Twoich
pretensji. – Odstawiłam kubek i poprawiłam dłonią włosy.
- Masz
fajny kolor włosów. – Przemek niespodziewanie zmienił temat.
- Dziękuję.
– Podziękowałam za komplement. – Najpóźniej to do końca tygodnia tutaj zostanę.
– Zwróciłam się do Zengoty.
- Daj
spokój, bądź tu ile Ci potrzeba.
- Ale nie
chcę Ci siedzieć na głowie, Bóg wie ile czasu. Dla mnie to nie jest zbyt
komfortowa sytuacja. Poza tym, chcę rozpocząć życie na własny rachunek, a nie
być wiecznie na czyimś utrzymaniu.
- A zanim
wyjechałaś z Tarnowa to czym się zajmowałaś? – Zapytał młodszy z braci
Pawlickich.
-
Udzielałam korepetycji z języka Francuskiego.
- Fajnie,
ale chyba zbyt wiele osób się nie zgłaszało?
- Oj, żebyś
się nie zdziwił.
Piotrek zaskoczony uśmiechnął się do mnie i wyciągnął z
kieszeni dzwoniący telefon. Popatrzyłam na Przemka, a ten przysunął się
odrobinę do mnie i zbliżył swoja twarz do mojej.
- Pewnie
jego dziewczyna. Kontroluje go na każdym kroku. – Szepnął kapitan Byków i
zaśmiał się cicho.
- Siema
Ginger, co jest? – Zapytał Piter.
- Nie mów
mu, że tu jestem. – Poprosiłam wystraszona szeptem, na co chłopak przystał
skinieniem głowy.
- Laura,
cała się trzęsiesz. Co się dzieje? – Przemek położył dłoń na moim ramieniu i
spojrzał w oczy.
- Nic.
Ja…Muszę się przewietrzyć, albo coś. – Wstałam nerwowo z miejsca i poszłam
szybkim krokiem do swojej sypialni.
Siedziałam na nieposłanym łóżku i
starałam się choć odrobinę uspokoić, bo faktycznie moje ciało niesamowicie
drżało. To uczucie, które mi towarzyszyło, było nie do opisania. Wpadłam w
panikę, gdy usłyszałam jak Piotrek wita się z Kacprem. Byłam niezmiernie
wdzięczna Piotrkowi, że zgodził się nic o mnie nie mówić. Teraz wiedziałam, że Grzesiek
i Pawliccy będą pytać dlaczego tak zareagowałam, ale nie mogłam nic im
powiedzieć. Jedynym ratunkiem był dla mnie Martin.
-
Proszę, odbierz. – Szeptałam, gdy usłyszałam kolejny sygnał. – Martin? – W
końcu udało mi się z nim połączyć.
-
No tak, a kto inny?
-
Zabierz mnie stąd. On się dowie gdzie jestem, mówię Ci. Piotrek Pawlicki już
mnie poznał, jestem pewna, że powie mu o mnie, że Kacper tu przyjedzie. – Zaczęłam panikować.
-
Uspokój się, przede wszystkim. – Powiedział Martin. – Jesteś z Grześkiem więc
możesz być pewna, że przy kimś obcym nic Ci nie zrobi. Poza tym Grzesiek Cię
obroni, zaufaj mi.
Nie odpowiedziałam tylko dziecinnie się rozłączyłam. Martin
nie wiedział co przechodziłam w środku. Jakie uczucia mną targały.
Związałam włosy i postanowiłam
pościelić łóżko. Przecież nie mogłam zostawiać po sobie syfu. Skoro miałam tu
mieszkać, musiałam dbać o porządek. Musiałam też podjąć jakąś pracę, by
dorzucać się do rachunków i zakupów. Gdy skończyłam poszłam znów o kuchni. Był
tam tylko Grzesiek. W sumie to się nawet cieszyłam, bo miałam okazję z nim
porozmawiać sam na sam.
-
Masz może chwilkę? – Zapytałam przyciszonym głosem.
-
Jasne. – Odparł ochoczo. – Dlaczego tak zareagowałaś?
-
W sensie na Kacpra?
-
No tak. Coś się stało?
-
Skoro mam z Tobą mieszkać, to nie powinnam mieć przed Tobą tajemnic. –
Opuściłam głowę i oparłam się o ciemny kuchenny blat. – Usiądź, bo może Cię
trochę to wszystko zaskoczyć. Gdy Zengi zrobił to, o co go poprosiłam, zaczęłam
swoją opowieść.
Przywoływanie do siebie tych
wszystkich przykrych wspomnień było okropne. Opowiedziałam Grześkowi dosłownie
całą historię swojego życia. Od tego, że matka mnie zostawiła, aż po sytuację z
dnia poprzedniego. Mina Zengoty mówiła sama za siebie. Chyba nie takiej
historii się spodziewał. Byłam w szoku, że nie pomyślał, że to wszystko jest
wyssane z palca, chociaż dla pewności wolałam się tego dowiedzieć.
-
No i to by było na tyle. Pewnie mi nie wierzysz, ale skoro chciałeś znać prawdę
to ją właśnie poznałeś. – Powiedziałam na koniec.
-
Jezu Chryste. – Jęknął i pokręcił głową. – Laura, mi nawet przez myśl nie
przeszło ,że mogłabyś kłamać, bo Twoja reakcja mówiła sama za siebie. Nie
spodziewałem się tego co mi powiedziałaś. – Chłopak wstał z miejsca i podszedł
do mnie.
-
Ale przynajmniej znasz już prawdę. Tylko o jednio Cię proszę. Nie mów o tym
nikomu.
-
Obiecuję. – Odparł i po prostu wziął mnie w ramiona.
Poczułam się, tak lekko. Tak, jakby ktoś zdjął mi kamień,
który miałam przywiązany do nogi. Cieszyłam się, że Zengi zrozumiał całą tą
opowieść.
Kiedy Grzesiek mnie puścił,
spojrzał mi bardzo głęboko w oczy. Wcale nie był aż tak nieśmiały jak to mówił
Martin. Czułam, że Grzesiek jeszcze nie raz mnie zaskoczy i to nei raz.
-
Masz ochotę na spacer? – Zaproponował chłopak.
-
Nie, chciałam się z Tobą dogadać w sprawie pieniędzy.
-
Jakich pieniędzy? – Udawał głupiego.
-
Postaram się jak najszybciej znaleźć jakąś pracę i będę się dokładać do
rachunków. Póki co, mogę na razie robić za sprzątaczkę i zajmować się zakupami.
– Uśmiechnęłam się.
-
Laura daj spokój! Wyświadczam przysługę kumplowi, więc Ty się niczym nie
przejmuj.
-
Ale mi jest głupio, spróbuj zrozumieć.
-
Ty masz na głowie ważniejsze sprawy, finansami się nie przejmuj. – Machnął ręką
i złapał za mój kucyk. – Ale mi się Twoje włosy podobają.
-
A co sądzisz o tatuażach?
-
Podobają mi się, ale nie w jakiejś ogromnej ilości.
-
No to na ile ocenisz moje? – Zapytałam i zdjęłam ciemną bluzę, ukazując liczne
dzieła na moich kończynach.
-
Wow! No muszę przyznać, że jest ich dużo, ale są świetne. – Kiwnął z uznaniem
głową i przyglądał się obrazkowi na wewnętrznej stronie mojego przedramienia,
który przedstawiał pozę żużlowca na linii startu, ukazana od przodu z dwiema
szachownicami. – Ten mi się bardzo podoba.
-
Mi również. To był mój pierwszy tatuaż.
-
Masz gdzieś jeszcze?
-
Tak, na żebrach. – Wstałam i uniosłam koszulkę, by pokazać mu napis.
-
Skądś to znam.
-
Batchelor ma taki sam. Strasznie mi się to spodobało i zgapiłam. – Przyznałam
się i zajęłam ponownie swoje miejsce.
-
Planujesz jeszcze jakieś tatuaże?
-
Nie. Tyle ile mam mi wystarczy. Chociaż zastanawiam się nad kolczykami w
wardze.
-
Masz śliczne usta, więc nie szpeć ich sobie. – Skomplementował mnie co
sprawiło, że uśmiechnęłam się pod nosem. – Chcesz może poznać okolicę?
Zobaczyć, gdzie co jest?
-
Dobry pomysł. – Odparłam ochoczo.
-
No to idź po kurtkę i przejdziemy się.
Spacerowałam z Zengotą po
spokojnej okolicy. Mimo, że było dosyć chłodno, to wszystko przebiegało w
bardzo przyjemnej atmosferze. Grzesiek opowiadał mi jak zaczęła się jego
przygoda z żużlem, co lubi robić, dlaczego jest sam i dlaczego tak bez żadnego
„ale” mnie przygarnął. Po takim spacerze Zengi u mnie niesamowicie zapunktował.
Znaleźliśmy wspólny język, więc nabrałam pewności, że będzie nam się fajnie
mieszkało.
-
Fajna z Ciebie dziewczyna.
-
Dziękuję, Ty również jesteś świetny.
-
Może wejdziemy? – Zapytał zatrzymując się przed drzwiami niewielkiej
kawiarenki.
-
Nie, wolę spacer.
-
No dobrze. – Zgodził się chłopak. – Laura mam pytanie. Jeśli nie chcesz to nie
odpowiadaj.
-
Słucham. – Westchnęłam przed tym, bo czułam, że pytanie do najłatwiejszych
należeć nie będzie.
-
Masz jeszcze zamiar wrócić do Tarnowa? Do Martina?
-
Raczej nie. Do Tarnowa nie wrócę z wiadomych przyczyn, a co do Martina to nie
mam pojęcia. Od jakiegoś czasu poprawił nam się kontakt, ale czy będzie z tego
coś więcej to naprawdę nie wiem. Ciężko jest mi to stwierdzić.
-
Zależy Ci na nim? – Zapytał smutno.
-
Nie zadawaj mi takich pytań, proszę. – Jęknęłam niezbyt zadowolona.
-
Przepraszam. – Powiedział cicho.
Byliśmy już w domu. Zostawiłam
kurtkę w swojej sypialni, po czym dołączyłam do Zengoty, który siedział w
kuchni przy stole i bawił się telefonem. Bez słowa usiadłam obok niego i
oparłam głowę o szczupłe ramię żużlowca. Ten z uśmiechem na ustach objął mnie i
pocałował we włosy. Poczułam się dość dziwnie, ale za razem jakoś wyjątkowo.
-
Zrobię wszystko, żeby Ginger Cię nie dotknął. – Zarzekał się żużlowiec.
-
Martin mówił to samo. – Szepnęłam pod nosem.
-
Jemy coś? – Zapytał.
-
Nie, dziękuję. Pójdę pod prysznic.
-
No to jak weźmiesz już prysznic, to przyjdź do kuchni, przygotuję coś do
jedzenia.
Popatrzyłam na chłopaka przez ramię i poszłam do swojej
sypialni.
Pod kołdrą znalazłam ciuchy w
których spałam, zabrałam je i poszłam do łazienki. Była ciemna, niewielka, ale
bardzo zagospodarowana. Ciuchy położyłam na parapecie, a kiedy stałam przed
lustrem w samej bieliźnie, usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że Grzesiek
jest w domu, więc czułam się bezpiecznie, nigdzie nie musiałam się ruszać, więc
po prostu zaczęłam rozpinać zapięcie białego stanika.
-
O, cześć Wam. Ginger co Ty tu robisz?
Momentalnie ode chciało mi się wszystkiego. Zaczęłam się
trząść ze strachu, po czym roztrzęsiona puściłam wodę i weszłam pod gorącą
taflę.
W sumie czułam się bezpieczna, bo
Ginger nie miał pojęcia, że Grzesiek zna sytuację, więc miałam pewność, że przy
nim nic mi nie zrobi. A poza tym, wiedziałam że w końcu będę musiała stanąć z
nim twarzą w twarz. Kacper przecież bywałby tu na zawodach, więc musiało dojść
do tej sytuacji.
Po skończonym myciu, wskoczyłam w
ciuchy, mokre włosy owinęłam ręcznikiem i na palcach poszłam do swojego pokoju.
W salonie zauważyłam jak Kacper rozmawia z Zengim i towarzyszą mu bracia
Pawliccy. Grzesiek gdy mnie zobaczył, ostrożnie na mnie spojrzał i pokazał
wzrokiem, żebym stąd poszła. Zrobiłam to o co poprosił. Usiadłam na pościeli i
od razu, bez chwili zastanowienia, mimo późnej zadzwoniłam do Vaculika.
-
Martin, przepraszam, że tak późno dzwonię.
-
No spokojnie, nic się nie stało. Czemu dzwonisz?
-
Kacper jest w Lesznie, u Grześka tutaj w salonie siedzi. Nie wiem co mam
zrobić.
-
Przede wszystkim to nie panikuj, dopóki Cię nie zobaczy, to wszystko będzie w
porządku.
-
Ale mimo wszystko boję się, że on zaraz tu wpadnie i nawet Grzesiek mi nie
pomoże. – Żaliłam się żużlowcowi.
-
Laura uspokój się.
Po kolejnej takiej prośbie usłyszałam pukanie do drzwi. Od
razu wpadłam w panikę, bo jak inaczej mogłabym zareagować?
- Wiem, że
tam jesteś.
* * *
* * * * * * * * * *
* * * * * * * * * *
* * * * * *
Tadam! :D Wiem,
wiem jestem okrutna, bo przerywam w takim momencie, ale jakieś napięcie musi
być :D Mam nadzieję, że pozostawicie pod tym rozdziałem sporo komentarzy, bo to
jest ostatni rozdział (na jakiś czas!). Muszę zawiesić bloga na nieokreślony
czas, bo teraz muszę zająć się nauką :/ Zaliczenia różnego rodzaju itd. W
wolnych chwilach oczywiście będę coś pisać i postaram się jak najszybciej coś
sklecić J No więc, do następnego <3
W TAKIM MOMENCIE?! Jezusie..nieeeeeee! NIe wytrzymam :D Jak się Ginger nie odwali to nie wiem co mu zrobię! Życzę weny i świetny rozdział!
OdpowiedzUsuńJak ty tak mogłaś?! -_- W takim momencie?! >.< Za 4 dni chciałabym widzieć IV rozdział ;p. Bo ten jest genialny *.* Kocham Cię więc pisz dalej <3
OdpowiedzUsuńBuźka,
Sydneyowo
PS. Czytałam ten rozdział na apelu :D
No pfffffffff! W bardziej nieodpowiednim momencie się nie dało skończyć?! I jeszcze mi tu wyjeżdżasz z zawieszeniem bloga! pfffff xD
OdpowiedzUsuńAle jest Zeniu więc jest dobrze :D Coś mam wrażenie, że Laura naprawdę mu się spodobała :P I coś czuję, że Piter się jednak Gingerowi wygadał... Czekam na kolejny (mam nadzieję, że już niedługo ;p) i czekam na komentarz od Ciebie na www.comatose-feeling.blogspot.com :D
To ja się dołączę.
OdpowiedzUsuńJAK MOGŁAŚ? :D
Przez połowę rozdziału było awww, a później ta dramatyczna końcówka. Mam nadzieję, że ten psychol nic nie zrobi..